Strona główna arrow Czytelnia arrow Kościół o małżeństwie arrow Teologia ciała - nieodkryta rewolucja
Teologia ciała - nieodkryta rewolucja PDF Drukuj Email

Image„Kościół i świat będą już na dobre w XXI wieku, a może nawet jeszcze dalej, zanim teologia katolicka w pełni przyswoi sobie zawartość owych 130 katechez wygłoszonych podczas audiencji generalnych” – prognozował w 1999 roku Goerge Weigel w swojej, wydanej wówczas po raz pierwszy, biografii Jana Pawła II "Świadek nadziei", mając na myśli treść wygłoszonych podczas audiencji środowych papieskich rozważań, które złożyły się następnie na zbiór zatytułowany Mężczyzną i niewiastą stworzył ich. Odkupienie ciała a sakramentalność małżeństwa.

Katechezy te były prezentowane (z przerwami wynikającymi z pielgrzymek apostolskich Ojca Świętego) od 5 września 1979 roku do 28 listopada roku 1984, zaś dwa lata później, nakładem Libreria Editrice Vaticana, ukazało się ich pierwsze polskie wydanie. Najnowsza polska edycja "Mężczyzną i niewiastą stworzył ich" została wydana przez Wydawnictwo KUL.

W swych katechezach Jan Paweł II rozwinął  i pogłębił w kontekście biblijnym i personalistycznym niektóre idee znane z jego dużo wcześniejszej pracy "Miłość i odpowiedzialność", rozszerzając je o niezwykle wnikliwą analizę istoty cielesności w wymiarze relacji seksualnych małżonków, wstydliwości i pożądliwości, czystości, sakramentu małżeństwa i szczególnego rodzaju „mowy ciała” wyrażającej się w  ludzkiej seksualności. W końcowej części znajdziemy także fascynujące, choć niełatwe,  interpretacje Pieśni nad Pieśniami oraz Księgi Tobiasza.

Nowa rewolucja

Pisząc o okolicznościach opracowywania katechez, Weigel wspomina, że kardynał Karol Wojtyła przywiózł ze sobą na konklawe, które wybrało Jana Pawła I, materiały do planowanej jeszcze w Krakowie książki, mającej w gruntowny i bardziej przekonujący sposób wyjaśniać podstawy katolickiej etyki seksualnej. Przekonanie późniejszego papieża o potrzebie takiego nowego ujęcia wynikało z niezrozumienia i odrzucenia opublikowanej w 1968 r. encykliki Pawła VI "Humanae vitae" nawet przez wielu katolików, nie wspominając o – niesionej falą rewolucji seksualnej lat 60. i 70 – powszechnej krytyce papieskiego dokumentu ze strony laickiego świata. Sytuacja była tym bardziej niepokojąca, że dotyczyła przecież jednego z najbardziej podstawowych doświadczeń małżonków, mającego przy tym konkretne przełożenie na sytuację rodzin, wychowanie dzieci i młodzieży, stosunek do kobiet i do rodzicielstwa, a nawet na politykę zdrowotną.

Wielu komentatorów nauczania Jana Pawła II nie waha się użyć w odniesieniu do tych teksów określenia „rewolucyjne”, mimo że Ojciec Święty nie dokonuje w nich żadnego przewrotu w tradycyjnej katolickiej doktrynie. Dlaczego zatem uznano je za tak doniosłe? Ponieważ papież podjął w nich próbę zmierzenia się z zakorzenionym głęboko w masowej wyobraźni i wciąż utrwalanym stereotypem Kościoła podejrzliwego wobec wszelkich przejawów cielesności i seksualności. Kościoła, który kojarzony jest przez wielu jedynie z zakazami oraz z surowym akcentowaniem konieczności okiełznania cielesnych popędów. W takiej wizji przedstawia się karykaturę katolickich małżonków: sfrustrowanych, dźwigających irracjonalne dla „normalnej” części świata ciężary moralne, obarczonych poczuciem winy i niepewnością, zdanych na „watykańską ruletkę” (jak określa się niekiedy ironicznie metody naturalnego planowania rodziny), postawionych przed alternatywą: płodzenie licznego potomstwa albo rezygnacja z radości seksu, gdy nad ich sypialnią czuwa niewidzialne oko surowej kościelnej moralnej inkwizycji.

Rewolucji seksualnej, „wyzwalającej” seks od „katolickich przesądów”, od zobowiązań i „ryzyka” rodzicielstwa Ojciec Święty przeciwstawił rewolucyjną „teologię ciała”, pokazując, iż od początku, już w akcie stworzenia Bóg, powołując do życia człowieka „jako mężczyznę i kobietę”, stworzył ich „na obraz Boży”, afirmując w ten sposób małżeństwo i błogosławiąc jego płodność. Już na wstępie, analizując opisy stworzenia z Księgi Rodzaju, Jan Paweł II podkreśla oblubieńczy sens ciała – co znaczy, że zostało ono w porządku stworzenia pomyślane nie tylko jako „narzędzie” prokreacji, ale także od początku dzięki ciału człowiek może wyrażać miłość – stawać się darem, co jest podstawowym warunkiem jego szczęścia i co upodabnia go do Stwórcy. Papież przypomina też, że człowiek – jako istota również cielesna – to jedyny byt, którego Bóg zapragnął, „dla niego samego”, a nie wyłącznie ze względu na jakieś zadanie do wykonania. Jeśli zatem w ciało został wpisany tak głęboki sens, to nie  może ono samo w sobie być czymś złym, choć oczywiście jest podatne na nadużycia i bardzo łatwo zamazać to pierwotne dobro.

Problem pożądliwości

Mimo wszystko Jan Paweł II nie akcentuje, tak często kojarzonego z katolicyzmem, lęku przed cielesnością i chociaż po grzechu pierworodnym nasza natura została skażona pożądliwością, a oblubieńczy sens ciała – oczywisty u początku – nie jest już tak wyraźny, to jednak człowiek wciąż odczuwa w sobie „dalekie echo pierwotnej niewinności”. Inaczej mówiąc, wciąż mamy szansę (i jest to też nasze zadanie), by cieszyć się takim przeżywaniem seksualności, w którym nie stajemy się ani nie czynimy innych przedmiotem, tylko potrafimy zdobyć się na pełne radości wzajemne obdarowanie. Dlatego właśnie w adhortacji "Familiaris consortio" Jan Paweł II tak pięknie napisał o sakramentalnej miłości małżeńskiej: „Pierwszym i bezpośrednim skutkiem małżeństwa (res et sacramentum) nie jest sama łaska nadprzyrodzona, ale chrześcijańska więź małżeńska, komunia dwojga typowo chrześcijańska, ponieważ przedstawia tajemnicę Wcielenia Chrystusa i tajemnicę Jego Przymierza. Szczególna jest także treść uczestnictwa w życiu Chrystusa; miłość małżeńska zawiera jakąś całość, w którą wchodzą wszystkie elementy osoby – impulsy ciała i instynktu, siła uczuć i przywiązania, dążenie ducha i woli. Miłość zmierza do jedności głęboko osobowej, która nie tylko łączy w jedno ciało, ale prowadzi do tego, by było tylko jedno serce i jedna dusza.” ("Familiaris consortio" 13).

Wiele miejsca papież poświęcił także analizie pojęcia „pożądliwości”, odwołując się do fragmentu Kazania na Górze, w którym Jezus wyjaśnia istotę cudzołóstwa: „Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już w swoim sercu popełnił cudzołóstwo” (Mt 5, 27-28). W naszych czasach nieskrępowanego podglądactwa erotycznego, zalecanego nawet niekiedy przez „dyżurnych seksuologów kraju” jako antidotum na nudę małżeńskiej alkowy, słowa te brzmią jak  jakaś idealistyczna abstrakcja pięknoduchów. Dla wielu będą one kolejnym dowodem na to, jak chrześcijaństwo „zabija erosa” i tłumi spontaniczność. Tyle że tak pojmowana „spontaniczność” bardzo łatwo może się przerodzić w uzależnienie nazywane seksoholizmem. Jeden z terapeutów, cytowany w opublikowanym pod koniec maja w „Rzeczpospolitej” artykule Izabeli Filc-Redlińskiej  "Kiedy rządzą żądze" przyznał, że w ciągu ostatnich pięciu lat liczba zgłaszających się do niego nałogowych erotomanów wzrosła prawie o 100 procent, przy czym głównym narzędziem uzależnienia stał się Internet.

W takim kontekście, oparta na słowach Jezusa zachęta Jana Pawła II do pracy nad rozeznawaniem naszych intymnych poruszeń, do słuchania prawego sumienia, do wydobywania czystości serca otwiera perspektywę prawdziwej wewnętrznej wolności i każde małżeństwo starające się unikać mielizn łatwej spontaniczności odkrywa zupełnie nowy poziom przeżywania intymnej bliskości – i to właśnie jest ów oblubieńczy sens ciała. Małżonków takich opisuje Ojciec Święty, używając  poetyckiej metafory „stróżów ukrytego źródła”.

Tu także leży fundamentalne znaczenie naturalnego planowania rodziny praktykowanego nie tylko jako technika „regulacji” poczęć, lecz jako wspólnie przeżywany przez oboje małżonków styl życia obejmujący całość relacji małżeńskich. Staje się ono wtedy jednym z elementów chrześcijańskiej duchowości małżeńskiej i rodzinnej – tak właśnie tę kwestię ujmuje papież w ostatniej części rozważań. Dzięki takiemu podejściu współżycie małżonków wyraża poprzez swoistą „mowę ciała” to, co jest jego istotą: staje się bezinteresownym znakiem miłości.

Skrzywienie perspektywy

Papież ze smutkiem stwierdza, że w ciągu wieków wspomnianym słowom z Kazania na Górze nadano sens odległy od tego, który został w nich wyrażony, a nawet sprzeczny z nim, pozbawiając je tym samym prostoty i głębi. Jan Paweł II ma na myśli wywodzące się z doktryny manichejskiej odrzucenie ciała jako domeny złego pożądania przyjemności, czyli pożądliwości. To w materii, w ciele miało znajdować się siedlisko zła, zatem należało potępić wszystko, co w człowieku cielesne, a zwłaszcza seksualność (także małżeńską), jako najbardziej wyrazisty przejaw tej skażonej cielesności. Na tym przykładzie chyba najwyraźniej ujawnia się rewolucyjność teologii ciała Jana Pawła II, bowiem odczytuje on w tych słowach zupełnie odwrotny sens: wypowiedź Jezusa zawiera w sobie właśnie afirmację wartości ciała, skoro tak kategorycznie stwierdza się, że nawet na poziomie wewnętrznej intencji nie może ono nigdy stać się zwykłym obiektem pożądania. „Słowa te – pisze Jan Paweł II – nie mogą być rozumiane ani interpretowane wedle klucza manichejskiego. Nie zawierają one w sobie żadną miara potępienia ciała i płci. Zawierają tylko wezwanie do przezwyciężenia trojakiej pożądliwości, a w szczególności pożądliwości ciała, co płynie właśnie z afirmacji osobowej godności ciała i płci.”

Interesujące, że reprezentujący bardziej tradycjonalistyczne podejście krytycy pewnego współczesnego modelu popularyzowania teologii ciała, reprezentowanego w Stanach Zjednoczonych przez Christophera Westa, a w Polsce przez ojca Ksawerego Knotza, wysuwają właśnie zarzut nieuwzględniania niebezpieczeństwa wynikającego ze skażenia ludzkiej natury pożądliwością, postulując większą powściągliwość w otwartym mówieniu o intymnych obszarach przeżywania seksualności w małżeństwie. Ciekawym przykładem takiej wymiany zdań była opublikowana na łamach miesięcznika „W drodze” (nr 6/2008) polemika dominikanina Krzysztofa Broszkowskiego i kapucyna Ksawerego Knotza, który tak podsumował swój wywód:

„Na rekolekcje, które prowadzę, przyjeżdżają ludzie naznaczeni piętnem grzechów seksualnych i pożądliwością ludzkiej natury. Nieustanne mówienie im o brudach małżeńskiego życia nie wnosi nic twórczego i odkrywczego w ich życie, oprócz frustracji, narastającego poczucia potępienia, świadomości bezradności wobec swojej sytuacji. Im więcej takiej przedawkowanej refleksji nad ludzką grzesznością, tym mniej wiary w miłość, w człowieka, w obecność Boga wżyciu ludzkim. (…) Nie ma sensu robić konkurencji światu oddalonemu od Boga; światu, który skutecznie przekonuje ludzi, że Bóg nie działa w ludzkim życiu, że ludzkie ciało jest błędnie zbudowane (czego wyrazem jest antykoncepcja) albo nawet nic niewarte (czego wyrazem jest z kolei aborcja). Wychowywani w takiej antyludzkiej atmosferze młodzi ludzie nie chcą zawierać sakramentu małżeństwa między innymi dlatego, że nie ufają sobie wzajemnie. Nie wierzą, że w tym brudzie można stworzyć wierne sobie i kochające się małżeństwo. Boją się grać o tak wysoką stawkę, jaką jest życie razem aż do śmierci. Nie wierzą ani sobie, ani Bogu. Tylko nowe spojrzenie, które jednak wymaga gruntownego przemyślenia całej wizji ludzkiej miłości, daje możliwość zwycięstwa miłosiernego Boga nad grzechem i otworzenia się ludzi na nadprzyrodzoną perspektywę życia.”

Swego nie znacie

Niestety, polski katolik (i nie tylko katolik) szukający pomocy w zrozumieniu teologii ciała Jana Pawła II nie ma zbyt wielu możliwości zetknięcia się z przystępnym wykładem tych, trzeba przyznać, niełatwych w lekturze tekstów. Spośród  nielicznych publikacji koncentrujących się na tej dziedzinie można wymienić książki: "O Jana Pawła II teologii ciała Filozoficzno-teologiczne komentarze do Mężczyzną i niewiastą stworzył ich", pod redakcją Cezarego Rittera i ks. Tadeusza Stycznia, Lublin, Wydawnictwo Naukowe KUL 2009, Jarosława Kupczaka, "Dar i komunia. Teologia ciała w ujęciu Jana Pawła II", Kraków, Wydawnictwo Znak, 2006; Ireneusza Mroczkowskiego, "Osoba i cielesność. Moralne aspekty teologii ciała", Warszawa, Instytut Papieża Jana Pawła II 2008; Ksawerego Knotza, "Akt małżeński. Szansa spotkania z Bogiem i współmałżonkiem", Kraków, Wydawnictwo M 2001; czy wydane przez warszawskie Centrum Myśli Jana Pawła publikacje Mary Healy, "Mężczyźni i kobiety są z raju. Przewodnik po teologii ciała Jana Pawła II" i Christophera Westa, "Teologia ciała dla początkujących".

Całość katechez dostępna jest jedynie we wspomnianym na początku wydaniu książkowym, zaś w Internecie możemy znaleźć tylko ich fragmenty zamieszczone na stronie o. Krzysztofa Broszkowskiego. Ciekawą próbą przybliżenia nauczania Jana Pawła II są też krótkie teksty zamieszczane na stronie o. Ksawerego Knotza. Elementy wprowadzenia w teologię ciała znajdą się także w nowo opracowywanym programie kursów naturalnego planowania rodziny Ligi Małżeństwo Małżeństwu.

Pozostajemy w tym względzie w ojczyźnie papieża daleko w tyle na przykład za Amerykanami, którzy bez trudu znajdą pełna internetową angielskojęzyczną edycję katechez, mają możliwość zamówienia broszur, książek, publikacji audio-video, mogą wziąć udział w specjalnych seriach popularnych seminariów wprowadzających w teologię ciała, prowadzonych przez Theology of the Body Institute, prowadzą we współpracy z diecezjami specjalny program pod hasłem Teologia ciała dla nastolatków, a nawet organizują w Filadelfii pod koniec lipca tego roku Ogólnokrajowy Kongres Teologii Ciała. Może to jakiś znak czasów, że nauczanie papieża znajduje dziś tak żywy oddźwięk w kraju, z którego rozlała się na świat rewolucja seksualna, a  prezydent Bush podjął, cofniętą później przez swojego następcę, decyzję o finansowaniu z budżetu federalnego skierowanych do nastolatków programów edukacyjnych promujących czystość przedmałżeńską.

Cytowany na wstępie George Weigel jeszcze za życia Jana Pawła II pisał: „Być może teologią ciała Jana Pawła będzie można poważnie zająć się dopiero wówczas, gdy on sam, służący za piorunochron kontrowersji, zejdzie ze sceny historii. Tych 130 katechez jako całość stanowi coś w rodzaju teologicznej bomby zegarowej, która wybuchnie z dramatycznymi konsekwencjami kiedyś w trzecim tysiącleciu Kościoła. Gdy to się stanie, być może w XXI wieku, teologię ciała uzna się zapewne za moment przełomowy nie tylko w teologii katolickiej, lecz również w historii myśli nowożytnej.”

Maciej Tabor

(Artykuł ukazał się także w dwumiesięczniku "Głos dla Życia" nr 4/2007)

 
następny artykuł »

www.sklep.npr.pl

 Warto karmic piersia

 Zeszyt

 Sztuka popor

 Nowa Sztuka NPR

Nowa karta - pobierz

 Karta obserwacji

Nasze propozycje

 Dobra nowina
© 2017 Naturalne planowanie rodziny :: Joomla! jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.