Słuchać Boga, by żyć PDF Drukuj Email
Spis treści
Słuchać Boga, by żyć
Strona 2
Strona 3
Strona 4

III. Drogi ocalenia

1. Nawracajmy się przeto i wierzmy w Ewangelię (por. Mk 1, 15).

Pytał Papież Jan Paweł II w Skoczowie: „Dokąd idziemy? W którą stronę podążają sumienia?” (22 V 1995).

Pytał o to, przypominając stale aktualne słowa, wypowiedziane na krakowskich Błoniach w 1979 roku: „Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka? Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale – pytanie zasadnicze: czy wolno? I: w imię czego «wolno»? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć «nie» temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło” (9 VI 1979).

I wołał Ojciec Święty: „Czas próby polskich sumień trwa! Musicie być mocni w wierze!” (22 V 1995).

Ostatnio zaś Papież Benedykt XVI przypomniał nam: „Jezus ukazuje najściślejszy związek, jaki istnieje (...) między wiarą i życiem według przykazań Bożych. (...) Kościół nie może dopuścić, by zamilkł Duch Prawdy. (...) Każdy chrześcijanin winien konfrontować własne poglądy ze wskazaniami Ewangelii i Tradycji Kościoła, aby dochować wierności słowu Chrystusa, nawet gdy jest ono wymagające i po ludzku trudne do zrozumienia. Nie możemy ulec pokusie relatywizmu (...). Tylko cała prawda pozwoli przylgnąć do Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia” (Warszawa, 26 V 2006).

Wezwanie nas dziś do nawrócenia, to wezwanie do wierności Prawdzie. W omawianej przez nas dziedzinie praktycznie oznacza to wierność dla nauki encykliki Humanae vitae.

Uczył Papież Jan Paweł II: „(...) sprawą pedagogii Kościoła jest, by małżonkowie przede wszystkim jasno uznali naukę zawartą w Encyklice Humanae vitae, jako normatywną dla ich życia płciowego i szczerze usiłowali stworzyć warunki konieczne dla zachowania tych zasad” (Familiaris consortio, 34).

2. Skoro „przyszłość ludzkości idzie poprzez rodzinę” (Familiaris consortio, 86), to tylko rodzina ocali świat od zagrożeń cywilizacji śmierci.

Od jakiej jednak rodziny zależy szczęśliwa przyszłość Kościoła, świata i Polski? – Decyduje o tym odpowiedzialne rodzicielstwo!

Tak mówił o tym Sługa Boży Jan Paweł II do polskich rodzin:

„W punkcie wyjścia rodziny znajduje się rodzicielstwo. Kościół uczy: odpowiedzialne rodzicielstwo. I sprawie tej poświęca wiele uwagi – i wiele wysiłku. Odpowiedzialne – to znaczy: godne osoby ludzkiej, stworzonej «na obraz i podobieństwo Boga». Odpowiedzialne za miłość. Tak: miłość mierzy się właśnie tą rodzicielską odpowiedzialnością. A więc – rodziny odpowiedzialne za życie, za wychowanie. Czyż nie o tym właśnie mówią słowa przysięgi małżeńskiej?” (Szczecin, 11 VI 1987).

Zaś w Liście do rodzin uczył:

„Otóż mężczyzna i kobieta w momencie małżeńskiego zjednoczenia są równocześnie odpowiedzialni za dar, jakim dla siebie wzajemnie się stali przez sakramentalne przymierze. Logika całkowitego daru z siebie dla drugiego człowieka otwiera ich potencjalnie na rodzicielstwo. W ten sposób małżeństwo ma urzeczywistnić się jeszcze pełniej jako rodzina” (n. 12).

Odpowiedź na pytanie o to, ile powinno być dzieci w rodzinie, należy właśnie do zadań odpowiedzialnego rodzicielstwa, pełnionego przez małżonków, jako współpracowników Boga-Stwórcy. Czytamy o tym w soborowej Konstytucji Gaudium et spes: „(...) zgodną radą i wspólnym wysiłkiem wyrobią sobie [małżonkowie] słuszny pogląd w tej sprawie, uwzględniając zarówno swoje własne dobro, jak i dobro dzieci, czy to już urodzonych, czy przewidywanych, i rozeznając też warunki czasu oraz sytuacji życiowej, tak materialnej, jak i duchowej; a w końcu, licząc się z dobrem wspólnoty rodzinnej, społeczeństwa i samego Kościoła. Pogląd ten winni małżonkowie ustalać ostatecznie wobec Boga. Niech chrześcijańscy małżonkowie będą świadomi, że w swoim sposobie działania nie mogą postępować wedle własnego kaprysu, lecz że zawsze kierować się mają sumieniem, dostosowanym do prawa Bożego, posłuszni Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła.” Nadto zaś: „Spośród małżonków, co w ten sposób czynią zadość powierzonemu im przez Boga zadaniu, szczególnie trzeba wspomnieć o tych, którzy wedle roztropnego wspólnego zamysłu podejmują się wielkodusznie wychować należycie także liczniejsze potomstwo” (KDK 50).

Uczy Papież Benedykt XVI: „Ojciec i matka wypowiedzieli przed Bogiem całkowite «tak», stanowiące podstawę łączącego ich sakramentu. Dlatego też, aby wewnętrzna więź rodziny była pełna, jest konieczne, by wypowiedzieli również «tak» wyrażające akceptację dzieci poczętych albo adoptowanych, obdarzonych własną osobowością i charakterem” (Walencja, 8 VII 2006).

3. Są to szczególne wyzwania dla posługi duszpasterskiej.

Należy głosić całą Ewangelię, o czym uczy Papież Paweł VI w Humanae vitae: „Wybitną formą miłości dla dusz jest nie pomniejszać w niczym zbawczej nauki Chrystusa”. Zarazem zaś głoszenie prawdy winno dokonywać się w miłości: „Niechże małżonkowie nękani trudnościami odnajdą w słowie i sercu kapłana jakby odzwierciedlenie głosu i miłości naszego Zbawiciela” (n. 29).

Zwraca się też Papież w Encyklice do kapłanów: „Wiecie również dobrze, jak wielkie znaczenie dla zachowania pokoju sumień i jedności ludu chrześcijańskiego posiada to, by tak w dziedzinie moralności, jak i w sprawach dogmatycznych wszyscy byli posłuszni Nauczycielskiemu Urzędowi Kościoła i mówili jednym językiem. Dlatego z całego serca ponownie was wzywamy, przytaczając pełne troski słowa wielkiego Apostoła Pawła: «Zaklinam was, Bracia, na imię Pana, naszego Jezusa Chrystusa, odzywajcie się wszyscy w tym samym Duchu! Niech nie będzie wśród was rozdwojenia! Żyjcie w jednym duchu i w jednej myśli»” (1Kor 1,10; Humanae vitae, 28).

Jan Paweł II ostrzega: „(...) zamęt wywołany w sumieniach wielu wiernych w wyniku rozbieżności poglądów czy nauczania teologii, w kaznodziejstwie, w katechezie, w kierownictwie duchowym – w odniesieniu do trudnych i delikatnych problemów moralności chrześcijańskiej, doprowadza do obniżenia czy niemal do zaniku prawdziwego poczucia grzechu” (Reconciliatio et paenitentia, 18).

Tłumaczy też Ojciec Święty:

„Ten, kto uważa, że Sobór i encyklika [Humanae vitae] nie poświęcają dostatecznej uwagi trudnościom konkretnego życia, nie rozumie troski pasterskiej, która podyktowała te dokumenty. Pasterska troska oznacza poszukiwanie prawdziwego dobra człowieka, rozwijanie wartości złożonych przez Boga w jego osobie, czyli oznacza urzeczywistnianie tej «reguły wyrozumiałości», która zmierza do coraz jaśniejszego odczytywania zamysłu Bożego w odniesieniu do ludzkiej miłości, w głębokim przekonaniu, że jedyne i prawdziwe dobro osoby ludzkiej polega na zrealizowaniu tego Bożego planu” [2] .

Trzeba więc nieść wszędzie, także na ambonę, na katechizację, na kursy przedmałżeńskie Bożą Prawdę. Tymczasem podobno zaniedbywany bywa ten obowiązek w niektórych niemałych przestrzeniach naszego duszpasterstwa. Nawet na rekolekcjach wielkopostnych nie wspomina się tam o grzechach antykoncepcji. Trzeba tu wielkiego nawrócenia i wielkiej modlitwy o posłuszeństwo dla nauki Bożej.

Warto też przeglądać nasze księgi parafialne, pytając o to, co mówią o przyszłości parafii, diecezji i kraju.

Trzeba nieść Prawdę do wszystkich miejsc posługiwania, przede wszystkim jednak do konfesjonału, gdzie się rozstrzygają w tajemnicy przed ludźmi, ale w obliczu Bożym, sprawy ludzkich grzechów.

Sakrament Pokuty i Pojednania to spotkanie z Miłosierdziem Bożym, które wymaga skruchy i odmiany życia: „Idź, a od tej chwili już nie grzesz” (J 8, 11).

Sakrament ten ma służyć Prawdzie Bożej o małżeństwie i rodzinie. Tylko tak ocaleje Kościół i Naród.

Nakłada to ścisłe obowiązki zarówno na spowiedników, jak i na penitentów. Małżonkowie i rodzice są zobowiązani spowiadać się z tego, jak spełniają obowiązki swojego stanu. Czy więc penitenci tak się spowiadają? Czy spowiednicy ich o to pytają? Taki jest ich obowiązek.

W encyklice Piusa XI Casti Connubii czytamy: „Spowiedników i duszpasterzy z tytułu Naszej najwyższej władzy i troski o zbawienie dusz napominamy, by nie pozwolili powierzonym sobie wiernym błądzić w zakresie tego wielkiego przykazania Bożego oraz – tym daleko bardziej – by własne swoje poglądy zachowali nieskażone fałszywymi opiniami i by tych ostatnich w żaden sposób nie tolerowali. Jeżeliby zaś, co nie daj Boże, jakiś spowiednik lub duszpasterz powierzonych sobie wiernych w te błędy wprowadzał, albo choćby – czy to przez aprobatę, czy też przez podstępne milczenie – w nich utwierdzał, niech wie, że zda przed Najwyższym Sądem Boga surowy rachunek za zdradę swego urzędu i że do niego odnoszą się słowa Chrystusa: Ślepi są i przewodnicy ślepych. A jeśliby ślepy ślepego wiódł, obydwaj w dół wpadają (Mt 15, 4)” [3] .

A oto słowa nauczania Jana Pawła II:

„Sprawowanie tego sakramentu nabiera szczególnego znaczenia dla życia rodzinnego: odkrycie w duchu wiary tego, jak grzech sprzeciwia się nie tylko przymierzu z Bogiem, ale i przymierzu małżeńskiemu oraz komunii rodzinnej, prowadzi małżonków i wszystkich członków rodziny do spotkania Boga, «bogatego w miłosierdzie», który rozszerzając swą miłość potężniejszą niż grzech, odbudowuje i udoskonala przymierze małżeńskie i komunię rodzinną” (Familiaris consortio, 58).

W Liście do Rodzin pisze Papież:

„Miłość małżeńska i rodzicielska posiada wszakże również zdolność leczenia (...) ran, o ile poszczególne zagrożenia nie odbierają jej własnej zdolności regeneracyjnej, tak dobroczynnej dla ludzkich wspólnot. Zdolność ta związana jest z Bożą łaską: z łaską przebaczenia i pojednania, która daje duchową moc rozpoczynania wciąż na nowo. Dlatego też rodzina musi spotkać Chrystusa w Kościele poprzez ów przedziwny sakrament, jakim jest Sakrament Pokuty i Pojednania” (List do Rodzin, 14).

Bł. Matka Teresa z Kalkuty, zabierając głos na Synodzie roku 1980 wołała o świętych kapłanów. Synod był o rodzinie. Czy ta święta zakonnica się nie pomyliła?

Pewnie nie. Uczył bowiem Jan Paweł II: „Jakież skarby łaski, prawdziwego życia i promieniowania duchowego spływałyby na Kościół, gdyby każdy kapłan okazywał się gorliwy, gdyby każdy dołożył wszelkich starań, by nigdy wskutek niedbałości lub pod innymi pozorami nie zabrakło go na spotkaniu z wiernymi w konfesjonale, a zwłaszcza gdyby żaden nie szedł tam nigdy nieprzygotowany czy pozbawiony niezbędnych przymiotów ludzkich oraz dyspozycji duchowych i duszpasterskich!” (Reconciliatio et paenitentia, 29).


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

www.sklep.npr.pl

 Zeszyt

 Nowa Sztuka NPR

 Sztuka popor

 Warto karmic piersia

Nowa karta - pobierz

 Karta obserwacji

Nasze propozycje

 Dobra nowina
© 2019 Naturalne planowanie rodziny :: Joomla! jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.