Słuchać Boga, by żyć PDF Drukuj Email
Spis treści
Słuchać Boga, by żyć
Strona 2
Strona 3
Strona 4

abp Kazimierz Majdański
Arcybiskup Kazimierz Majdański
Katolicka Polska znalazła się w czołówce krajów wymierających. Co to znaczy?  Jest to niespotykane dotąd w naszych dziejach zagrożenie bytu Narodu. Rodzi się z negacji ładu, ustalonego na zawsze przez Boga - Stwórcę. Jak to się dzieje?

Wprowadzenie: Słuchać Boga

1. Następuje dziś na szeroką skalę wyludnianie ziemi, także naszej polskiej ziemi – w opozycji do Bożego błogosławieństwa: „...abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1, 28). A więc wymieranie dokonuje się za cenę grzechu, bo za cenę sprzeciwu wobec zamysłu Boga.

2. Zniszczenia dokonuje cywilizacja śmierci. Uczy lęku przed dzieckiem. Czyni się więc wszystko, by nie mogło się ono urodzić, a także by się w ogóle nie poczęło. – To przeciw tej radości, o której mówił Zbawiciel świata: „radość z tego, że się człowiek narodził na świat” (J 16, 21).

Lękowi rodziców wobec dziecka wtóruje lęk przed wrogą dziecku opinią społeczną, przeciwną rodzinie bogatej w dzieci.

3. Byliśmy przez wieki godni nazwy: Polonia semper fidelis. Tak od Mieszka I i Dąbrówki. Czy jednak dziś nie staliśmy się społeczeństwem neomaltuzjańskim?

Cieszymy się nadal szczególnie licznymi zastępami kapłanów oraz tym, że u nas częściej niż gdzie indziej ludzie się spowiadają. Powstaje jednak pytanie: Czy grzech anty-rodzicielstwa jest przez nas uważany jeszcze za grzech? Czy słuchamy głosu Kościoła o Prawie Bożym, zwłaszcza zaś profetycznej encykliki Papieża Pawła VI Humanae vitae? Jest to stałe nauczanie Kościoła o Bożym Ładzie w przekazywaniu życia ludzkiego, powtórzone ostatnio ze szczególną mocą, bo takie jest pilne zapotrzebowanie naszego czasu.

4. Istnieją tu niezwykle poważne obowiązki zarówno duszpasterzy, jak i ludzi świeckich. Potrzebny jest jasny wykład nauki Bożej w różnych formach katechizacji, z przygotowaniem do małżeństwa jako „wielkiego sakramentu” włącznie. Potrzebna jest szczególna wierność w zakresie Sakramentu Pokuty i Pojednania, który wymaga wyraźnego rozeznania grzechu i zmiany życia: „Idź i więcej nie grzesz” (por. J 8, 11).

Słuchajmy więc Boga – by żyć.

Obecne opracowanie chce służyć przypomnieniu Prawdy Bożej dotyczącej wewnętrznej więzi małżeństwa i rodzicielstwa, nauczanej przez Magisterium Kościoła.

I. Nierozerwalne przymierze małżeństwa i rodzicielstwa

1. Stwarzając człowieka, Pan Bóg przekazał małżeństwu mężczyzny i niewiasty powołanie rodzicielskie, mówiąc do nich: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1, 28). Obdarzony został człowiek niezwykłym zaszczytem współpracy ze Stwórcą w powoływaniu na świat nowych ludzi, z których każdy jest radością i chwałą samego Boga: Gloria Dei vivens homo. – Chwałą Boga jest żyjący człowiek (św. Ireneusz, Adversus haereses).

Zdarzały się zawsze małżeństwa bezdzietne. Jeżeli tak było i jest bez ich winy, są po prostu wyjątkiem od reguły. Bywa ta sytuacja trudnym doświadczeniem, ale także Bożym zaproszeniem do otwarcia serc na dzieci pozbawione miłości rodzicielskiej, zagubioną młodzież, czy też ludzi samotnych i opuszczonych (por. Familiaris consortio, 14, 41).

Jednakże podstawowym prawem pozostaje nierozerwalna więź między małżeństwem i rodzicielstwem.

2. Gdy Syn Boży objawił się jako człowiek, nie przyszedł zmienić w niczym ustanowionego od początku Ładu Bożego: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić” (Mt 5, 17).

Przyszedłszy na tę ziemię Zbawiciel świata odrodził i potwierdził prawo Boże dotyczące małżeństwa: „Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela” (Mt 19, 4-6). Niech nie rozdziela rodzicielstwa od małżeństwa.

Pan Jezus nie tylko przywrócił pierwotny porządek, uzdalniając odkupionego przez siebie człowieka do życia zgodnego z Bożym zamysłem, ale uczynił więcej: podniósł małżeństwo do godności sakramentu, pozostając z małżonkami, by miłowali się wzajemnie tak, jak On umiłował Kościół (por. KDK 48).

Wypowiedział Zbawiciel urocze słowa o radości z narodzonego na świat człowieka: „Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat” (J 16, 21). – Raduje się, bo Bóg Stwórca ukształtował jej matczyne serce i pomyślał o środowisku domowym, gościnnym dla rodzącego się życia. (I opiekuńczym dla każdego potrzebującego pomocy, także dla człowieka chorego i sędziwego.)

Tak oto „Ewangelia życia znajduje się w samym sercu orędzia Jezusa Chrystusa” (Evangelium vitae, 1).

Wzruszająca jest postawa Zbawiciela wobec dzieci: „Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy Królestwo Boże»”. Dodał przy tym: „«Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. I biorąc dzieci w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je” (Mk 10, 13-16).

A oto nauka Chrystusa Pana o tej postawie dziecięcej, którą należy naśladować: „W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: «Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?» On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje” (Mt 18, 1-5).

Św. Teresa z Lisieux, najmłodszy Doktor Kościoła, dostrzegła w dziecięctwie duchowym drogę do zjednoczenia z Bogiem.

Tak więc brak radosnego rodzicielstwa oznacza brak wzorców dla naszego życia. Czy tak się nie dzieje? Czy zamiast prostoty dziecięcej nie zaczyna panować wśród ludzi wszystkich stanów wyrachowanie i egoizm?

3. Nie przestając uczyć i wychowywać małżonków do rodzicielstwa, Magisterium Kościoła przekazuje Prawdę Bożą – objawioną przez Boga i wpisaną w naturę człowieka:

„Jako Nauczyciel, niestrudzenie głosi normę moralną, która winna kierować odpowiedzialnym przekazywaniem życia. Kościół nie jest bynajmniej autorem tej normy, ani jej sędzią. Kościół, posłuszny prawdzie, którą jest Chrystus i którego obraz odbija się w naturze i godności osoby ludzkiej, tłumaczy normę moralną i przedkłada ją wszystkim ludziom dobrej woli, nie ukrywając, że wymaga ona radykalizmu i doskonałości” (Familiaris consortio, 33).

Trzeba to nauczanie Kościoła dobrze poznać, przemodlić i wprowadzać w życie.

Jest ono bardzo bogate, szczególnie w ostatnich czasach, charakteryzujących się z jednej strony niebywałym atakiem na małżeństwo i rodzinę, z drugiej zaś poszukiwaniem najgłębszej prawdy i piękna tego Bożego powołania jako drogi do świętości.

A oto niektóre fragmenty nauczania Magisterium Kościoła o rodzicielstwie.

Sobór Watykański II uczy, mówiąc o małżeństwie jako „wspólnocie życia i miłości”:

„Sam Bóg jest twórcą małżeństwa obdarzonego różnymi dobrami i celami. (...) Z samej zaś natury swojej instytucja małżeńska oraz miłość małżeńska nastawione są na rodzenie i wychowanie potomstwa, co stanowi jej jakby szczytowe uwieńczenie”.

„Dzieci też są najcenniejszym darem małżeństwa i rodzicom przynoszą najwięcej dobra”.

„... prawdziwy szacunek dla miłości małżeńskiej i cały sens życia rodzinnego zmierzają do tego, żeby małżonkowie, nie zapoznając pozostałych celów małżeństwa, skłonni byli mężnie współdziałać z miłością Stwórcy i Zbawiciela, który przez nich wciąż powiększa i wzbogaca swoją rodzinę” (KDK 48, 50).

Podstawowym dokumentem, mówiącym o więzi powołania małżeńskiego i rodzicielstwa jest za naszych dni profetyczna encyklika Papieża Pawła VI Humanae vitae. Chodzi w niej o wykład prawa naturalnego. Jest to prawo odczytywane przez każdego człowieka, kierującego się zdrowym rozsądkiem i prawym sumieniem.

Papież uczy o „bardzo doniosłym obowiązku przekazywania życia ludzkiego, dzięki któremu małżonkowie stają się wolnymi i odpowiedzialnymi współpracownikami Boga-Stwórcy” (n. 1).

Uczy też, że: „Małżeństwo (...) nie jest wynikiem jakiegoś przypadku lub owocem ewolucji ślepych sił przyrody: Bóg-Stwórca ustanowił je mądrze i opatrznościowo w tym celu, aby urzeczywistniać w ludziach swój plan miłości” (n. 8).

Mówi Paweł VI wręcz o „nierozerwalnym związku – którego człowiekowi nie wolno samowolnie zrywać – między dwojakim znaczeniem tkwiącym w stosunku małżeńskim: między oznaczaniem jedności i oznaczaniem rodzicielstwa” (n. 12).

Niezwykle bogate jest w tej dziedzinie nauczanie Papieża Jana Pawła II. Całe przebiega jakby na przedłużeniu Humanae vitae.

Uczy Papież: „(...) podstawowym zadaniem rodziny jest służba życiu, urzeczywistnianie w ciągu dziejów pierwotnego błogosławieństwa Stwórcy: przekazywania – poprzez rodzenie – obrazu Bożego z człowieka na człowieka (por. Rdz 5, 1-3). Płodność jest owocem i znakiem miłości małżeńskiej, żywym świadectwem pełnego wzajemnego oddawania się małżonków” (Familiaris consortio, 28).

Przy tym ukazuje Ojciec Święty niezwykłą godność rodzicielstwa:

„Jeśli mówimy, że małżonkowie jako rodzice są współpracownikami Boga-Stwórcy w poczęciu i zrodzeniu nowego człowieka, to sformułowaniem tym nie wskazujemy tylko na prawa biologii, ale na to, że w ludzkim rodzicielstwie Bóg sam jest obecny – obecny w inny jeszcze sposób niż to ma miejsce w każdym innym rodzeniu w świecie widzialnym” (List do Rodzin, 9).

A oto Papież Benedykt XVI:

„Rodzice winni przyjmować przychodzące na świat dziecko nie tylko jako własne, ale także jako dziecko Boga, który kocha je dla niego samego i powołuje do synostwa Bożego. Więcej: wszelkie przekazywanie życia, wszelkie ojcostwo i macierzyństwo, każda rodzina bierze początek z Boga – Ojca, Syna i Ducha Świętego.

(...) Pochodzimy oczywiście od naszych rodziców i jesteśmy ich dziećmi, ale pochodzimy także od Boga, który stworzył nas na swój obraz i powołał, abyśmy byli Jego dziećmi. Dlatego początek każdego ludzkiego istnienia nie jest dziełem ślepego przypadku, ale Bożego zamysłu miłości. To właśnie objawił nam Jezus Chrystus, prawdziwy Syn Boży i doskonały człowiek. On wiedział, skąd pochodzi i skąd pochodzimy my wszyscy: z miłości Jego Ojca i Ojca naszego” (Walencja, 9 VII 2006).


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

www.sklep.npr.pl

 Warto karmic piersia

 Sztuka popor

 Zeszyt

 Nowa Sztuka NPR

Nowa karta - pobierz

 Karta obserwacji

Nasze propozycje

 Dobra nowina
© 2017 Naturalne planowanie rodziny :: Joomla! jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.