Strona główna arrow Czytelnia arrow Kwestie moralne arrow Bezinteresowność płodnej miłości
Bezinteresowność płodnej miłości PDF Drukuj Email

W swojej książce Miłość i odpowiedzialność Karol Wojtyła rozważa zasadnicze pytanie, które często pojawia się w dyskusjach o antykoncepcji: „Dlaczego metoda naturalna ma się pod względem moralnym różnić od metod sztucznych, skoro wszystkie prowadzą do tego samego celu: do wykluczenia prokreacji w życiu małżeńskim?”

 

Takie funkcjonalne zrównanie naturalnego rozpoznawania płodności z różnymi formami antykoncepcji to jeden z najczęstszych argumentów wytaczanych przez krytyków katolickiej etyki małżeńskiej, zaś określenie „naturalna antykoncepcja” tradycyjnie pojawia się w pismach kobiecych jako zbiorcza nazwa wszelkiego rodzaju tzw. „metod naturalnych”.

Praktykowanie we współżyciu małżeńskim okresowej wstrzemięźliwości, w odróżnieniu od metod antykoncepcyjnych, w żaden sposób nie narusza naturalnego porządku płodności. Normalnie funkcjonująca natura nie zna bowiem żadnych blokujących powstanie nowego życia procesów, które można by nazwać antykoncepcyjnymi w takim znaczeniu, w jakim odnosi się to do środków hormonalnych i mechanicznych. Przeciwnie — w dniach największej płodności wszystko wydaje się sprzyjać poczęciu: śluz zmienia swe właściwości, by ułatwić wędrówkę plemników i umożliwić im przeżycie, ujście szyjki macicy zostaje odblokowane i otwarte, organizm kobiety stwarza jak najdogodniejsze warunki do zapłodnienia komórki jajowej i zagnieżdżenia się zarodka w macicy, wiele kobiet obserwuje nawet u siebie w tych dniach wzmożenie pobudliwości seksualnej, co wyczuwają także ich mężowie. W naturalnym rozpoznawaniu płodności niemożność poczęcia wynika z biologicznego rytmu — antykoncepcja narzuca zaś niepłodność wbrew naturze. Papież stwierdza: „Wstrzemięźliwość jako cnota nie może być pojmowana jako środek antykoncepcyjny. (...) Nie mamy żadnych podstaw ku temu, aby utożsamiać każdy akt współżycia seksualnego z «koniecznością» poczęcia. (...) Byłoby to stanowisko niezgodne z porządkiem natury, który właśnie wyraża się w pewnej przygodności, gdy chodzi o związek współżycia płciowego z rozrodczością poszczególnych par małżeńskich. (...) Małżeństwo jest instytucją miłości, a nie tylko płodności.”

Cienka granica

Karol Wojtyła pisał: „Wstrzemięźliwość interesowna, wstrzemięźliwość «z wyliczenia» budzi opory. Winna ona tak jak każda cnota być bezinteresowna. (...) Dopiero wówczas «metoda naturalna» znajduje pokrycie w osobach, tajemnica jej bowiem leży w praktykowaniu cnoty, sama «technika» niczego tutaj nie rozwiązuje. (...) I dlatego nie można mówić o wstrzemięźliwości jako cnocie wówczas, gdy małżonkowie wykorzystują okresy biologicznej bezpłodności jedynie w tym celu, aby w ogóle nie mieć dzieci, gdy dla swej wygody współżyją tylko i wyłącznie w tych okresach. (...) Dlatego też o ile można wstrzemięźliwość okresową traktować jako «metodę» w tej dziedzinie, to tylko i wyłącznie jako metodę regulacji poczęć, a nie jako metodę unikania rodziny.”

Najważniejsze jest pozytywne nastawienie do rodzicielstwa, wewnętrzna gotowość: „Gotowość rodzicielska wyraża się w również tym, że małżonkowie nie usiłują uniknąć poczęcia za wszelką cenę — gotowi są je przyjąć, jeśli wbrew przewidywaniom nastąpi. Owa gotowość: «mogę być ojcem», «mogę być matką» przenika ich świadomość i wolę nawet wówczas, gdy nie życzą sobie poczęcia, gdy decydują się na współżycie właśnie w okresie, w którym można przewidywać, że ono nie nastąpi. Ta gotowość w skali konkretnego aktu małżeńskiego w połączeniu z ogólnym (tj. w skali całego małżeństwa) nastawieniem rodzicielskim przesądza o wartości moralnej metody okresowej wstrzemięźliwości”

Niedawno zaprzyjaźniony lekarz, ojciec sporej gromadki dzieci, napisał mi w liście: „Jestem głęboko przekonany, że sprawa naturalnego planowania rodziny to kwestia nie naukowa i techniczna, ale światopoglądowa. W czasie urlopu miałem chwilę, by zerknąć do Miłości i odpowiedzialności Karola Wojtyły. Znalazłem tam najprostsze i najlepsze uzasadnienie dla metod naturalnych i ich zgodności z Prawem Bożym. Oczywiście znane i powtarzane prawdy, ale uderzająca była konkluzja, że tak na prawdę to skupiliśmy się na tym, że metoda ma osiągnąć najwyższą możliwą skuteczność ma być konkurencją dla środków hormonalnych, zapominając zupełnie, że jest ona sposobem, po który człowiek może sięgnąć, jeśli z ważnych powodów musi ograniczyć potomstwo, którym Bóg go obdarza. Przyszły Papież pisze, że człowiek jest stworzony do życia w gromadzie i powinien się wychowywać w gromadzie. Przyczyny, dla których rodzice pozbawiają swoje dzieci tego prawa muszą być rzeczywiście istotne. Konieczność ograniczenia miłości płodnej jest cierpieniem. Ciekawe ile wierzących małżeństw to wie?” Nic dodać, nic ująć.

Bogdan Górnicki

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

www.sklep.npr.pl

 Warto karmic piersia

 Sztuka popor

 Zeszyt

 Nowa Sztuka NPR

Nowa karta - pobierz

 Karta obserwacji

Nasze propozycje

 Dobra nowina
© 2017 Naturalne planowanie rodziny :: Joomla! jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.