Strona główna arrow Naturalne planowanie rodziny arrow Dlaczego warto? arrow Badania potwierdzają ścisłość NPR
Badania potwierdzają ścisłość NPR PDF Drukuj Email

Niejednokrotnie spotykamy się z sytuacją, w której lekarz proponuje kobiecie środki antykoncepcyjne albo wczesnoporonne, wyśmiewając równocześnie, jako rzekomo nieprzydatne, metody naturalnego planowania rodziny i strasząc wizją nie planowanej ciąży. Nasza znajoma usłyszała od lekarza, do którego się udała po poradę, jako argument, że spotkał się on z przypadkiem poczęcia dziecka w wyniku współżycia odbytego na dzień przed pojawieniem się miesiączki. W tej sytuacji trudno się dziwić, że w powszechnej świadomości wciąż funkcjonuje mit o nieskuteczności metod NPR, skoro ci, od których należałoby wymagać przynajmniej podstawowej wiedzy, opowiadają podobne bzdury.

Wciąż jeszcze kojarzy się NPR przede wszystkim z Kościołem i z przedślubnymi obowiązkowymi spotkaniami w poradni parafialnej, utożsamia się je z nieśmiertelnym “kalendarzykiem”, traktuje jako nienaukowe, w odróżnieniu od nowoczesnych metod antykoncepcyjnych. Tymczasem naukowe badania prowadzące do NPR zaczęto prowadzić już w latach dwudziestych naszego wieku (dr Kyusaku Ogino z Japonii) i od tego czasu ukazało się wiele poważnych prac potwierdzających skuteczność nowoczesnych metod NPR, takich jak metoda owulacyjna Billingsów czy metoda objawowo – termiczna. Z badań tych wynika, że praktykując je, można wyznaczyć czas płodności z 99–procentową pewnością.

W fachowym amerykańskim czasopiśmie medycznym New England Journal of Medicine, w numerze z 7 grudnia 1995 roku zamieszczono artykuł Allena J. Wilcoxa zatytułowany „Planowanie współżycia w stosunku do czasu owulacji” , a także artykuł redakcyjny Joe Leigh Simpsona pod tytułem „Poczęcie dziecka a planowanie współżycia”. Przedstawione tam wyniki badań każą potraktować z dystansem lekarskie porady w rodzaju tych przytoczonych na wstępie.

Sześciodniowy okres płodny

Zasadniczym odkryciem, jakiego dokonał Wilcox, badając 192 cykle ciążowe 221 kobiet pragnących poczęcia, był fakt, iż czas płodności obejmował pięć dni przed jajeczkowaniem i sam dzień owulacji. Doktor Simpson natomiast stwierdził, że jego zespół analizujący 524 przypadki zajścia w ciążę, napotkał zaledwie kilka poczęć w wyniku współżycia odbytego wcześniej niż sześć dni przed owulacją i kilka ze współżycia już po owulacji. Ponadto stwierdzono, że czas największej płodności to dni najbliższe owulacji: “...tylko 6% zapłodnień można z całą pewnością przypisać nasieniu sprzed trzech i więcej dni przed owulacją”. Simpson notuje, że w jego badaniu “76,4% z 524 ciąż zostało zapoczątkowanych w wyniku współżycia w jednym z trzech dni cyklu: 39,6% w dzień owulacji, 25,6% dzień przed owulacją i 11,2% dwa dni przed owulacją”. Porównajmy te wyniki z zamieszczoną tu ilustracją. Jest to slajd, który pokazujemy na naszych kursach, ilustrujący czas trwania okresu płodności. Największa różnica pomiędzy nim a nowymi danymi polega na tym, że uwzględniamy możliwość uwolnienia się dwóch jajeczek w ciągu 24 godzin – stąd dwie doby po owulacji, oznaczające czas przeżycia komórki jajowej. Ta możliwość nie była brana pod uwagę przez Wilcoxa i Simpsona. Potwierdził się po raz kolejny statystyczny pięciodniowy okres przeżycia nasienia.

Prawdopodobieństwo poczęcia

Małżonkowie nie mający problemów z płodnością czasem ze zdziwieniem zauważają, że w danym nie doszło do poczęcia, mimo iż były spełnione wszystkie potrzebne warunki. Wilcox stwierdził , że poczęcie nastąpiło tylko w 37% analizowanych przez niego cykli, w których współżycie miało miejsce w ciągu sześciodniowego okresu płodności. Już przed laty przewodniczący Rady Medycznej CCL, dr Konald Prem twierdził, że prawdopodobieństwo poczęcia dla dowolnego cyklu płodnego małżeństwa wynosi około 30%.

Poza tym obaj badacze nie stwierdzili żadnego związku pomiędzy czasem współżycia w stosunku do dnia owulacji a płcią dziecka, co stawia pod znakiem zapytania popularny pogląd, że współżycie bliższe jajeczkowania zwiększa szanse na poczęcie chłopca, zaś wcześniejszy stosunek na poczęcie dziewczynki.

Częstotliwość współżycia

Od jakiegoś czasu toczy się dyskusja: czy lepiej, żeby małżonkowie dążący do poczęcia współżyli każdego dnia w okresie płodnym czy też rzadziej, np. co drugi dzień. Badanie Wilcoxa wykazało, że codzienne współżycie podnosiło prawdopodobieństwo poczęcia do 37%, podczas gdy dla współżycia co drugi dzień wyniosło ono 33%. Z drugiej strony jednak Simpson radzi, że najbardziej odpowiednia częstotliwość współżycia dla osiągnięcia poczęcia to kilka razy w tygodniu, ale niekoniecznie codziennie. Na naszych kursach radzimy, by małżonkowie pragnący dziecka powinni powstrzymać się od współżycia do czasu największej płodności i współżyli według jednego rytmu w jednym cyklu, a według innego w następnym.

Wyznaczanie dnia owulacji

Jedynym sposobem dokładnego stwierdzenia momentu owulacji jest jej zaobserwowanie, na przykład za pomocą laparoskopu. Takie techniki są jednak zbyt czasochłonne i niepraktyczne, więc zamiast nich stosuje się w badaniach nowoczesne testy hormonalne. Na ich podstawie wyznacza się tzw prawdopodobny dzień owulacji (ang. estimated day of ovulation – EDO). Jakkolwiek dokładność wyników tych testów jest bardzo wysoka, to jednak używa się pojęcia prawdopodobny.

Za pomocą naszych obserwacji śluzu i temperatury również nie jesteśmy w stanie wyznaczyć dokładnie dnia jajeczkowania. Kiedy w dniu szczytu śluzu (plus minus dwa dni) zaczyna wzrastać temperatura, możemy wskazać z dokładnością do jednego, dwóch dni prawdopodobny dzień owulacji.

Jednak praktyka NPR nie opiera się na dokładnym wyznaczaniu dnia owulacji, ale na określeniu granic okresu płodności w cyklu i chociaż w przyszłości być może zostaną wynalezione sposoby dokładnego wyznaczania początku i końca tego okresu, to jednak prawdopodobnie będą one zbyt kosztowne dla przeciętnego małżeństwa. Poza rzadkimi przypadkami przedłużonego występowania śluzu typu płodnego oraz niewyraźnego procesu wysychania lub niejasnego wzrostu temperatury trudno wyobrazić sobie przypadki, w których nie wystarczyłyby dokładne obserwacje śluzu, szyjki i temperatury.

I co dalej?

Czy odkrycia Wilcoxa i Simpsona wpływają na zmianę zasad praktykowanych przez Ligę Małżeństwo Małżeństwu i udzielanych przez nas porad? Krótko mówiąc – nie.

Koniec fazy I: Wnioski Wilcoxa stanowią dodatkową podstawę dla przekazywanej przez nas sugestii, by przy praktykowaniu reguły ostatniego suchego dnia zwracać uwagę na to, czy śluz występuje przez przynajmniej pięć dni, licząc od momentu jego pojawienia się do dnia szczytu włącznie (jest to zgodne ze stwierdzonym przez Wilcoxa pięciodniowym okresem płodności poprzedzającym owulację)

Początek fazy III: Trzeba pamiętać, że omawiane tu badania nie dotyczyły bezpośrednio tego zagadnienia. Wczesne próby z metodą termiczną (tylko temperatura) wykazały, że w niektórych przypadkach dochodziło do poczęcia po współżyciu w drugim dniu podwyższonej temperatury. Na tych faktach, a nie na teorii, oparto zasadę mówiącą, że należy poczekać do wieczora trzeciego dnia utrzymującego się wzrostu temperatury, jeśli nie dąży się do poczęcia. Przedstawione tu badania są jeszcze jednym ważnym naukowym potwierdzeniem ścisłości metod NPR. Ponieważ zaobserwowano w nich zaledwie kilka ciąż zaistniałych w wyniku współżycia po owulacji, otrzymujemy w ten sposób dodatkowe solidne podstawy naukowe dla naszego poglądu, że prawie wszystkie nie planowane poczęcia zdarzają się po współżyciu w fazie I.

Warto zwrócić uwagę na sposób, w jaki autorzy badań traktują naturalne planowanie rodziny (Simpson i jego współpracownicy pracowali z kobietami, które praktykują NPR zarówno dla uzyskania jak i dla uniknięcia poczęcia). Dr Simpson napisał: “Dawne metody naturalnego planowania rodziny, np. metoda rytmu (kalendarzyk – przyp. red.), są już dzisiaj w większości nieaktualne, ponieważ opierały się wyłącznie przewidywaniach wynikających z przebiegu poprzednich cykli. Współcześni użytkownicy metod naturalnego planowania rodziny skrupulatnie odnotowują dni współżycia, podstawową temperaturę ciała i objawy płodności (obecność bądź nieobecność śluzu, jego rozciągliwość) (...) Prawdopodobny dzień owulacji określany niezależnie na podstawie testów hormonalnych, bardzo ściśle odpowiadał dniowi szczytu śluzu.”

Takie słowa zamieszczone w jednym z najbardziej prestiżowych amerykańskich magazynów medycznych potwierdzają, że nie można wątpić ani w istnienie naukowych podstaw naturalnego planowania rodziny, ani w jego ścisłość.

(Opracowano na podstawie artykułu z “Family Foundations”, marzec – kwiecień 1996)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

www.sklep.npr.pl

 Warto karmic piersia

 Sztuka popor

 Zeszyt

 Nowa Sztuka NPR

Nowa karta - pobierz

 Karta obserwacji

Nasze propozycje

 Dobra nowina
© 2017 Naturalne planowanie rodziny :: Joomla! jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.