Strona główna arrow Czytelnia arrow Kwestie moralne arrow Naturalna regulacja poczęć a antykoncepcja. Aspekt etyczny.
Naturalna regulacja poczęć a antykoncepcja. Aspekt etyczny. PDF Drukuj Email
Spis treści
Naturalna regulacja poczęć a antykoncepcja. Aspekt etyczny.
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7

Do zagadnienia wskazanego w tytule można niewątpliwie podchodzić w różny sposób czyli rozważać je pod wieloma aspektami. Wyróżniając aspekt etyczny nie chcemy powiedzieć, że jest to ten punkt widzenia, który całkowicie odróżnia się od innych, tak dalece, że już nie pokrywa się z nimi zupełnie. Gdyby się przyjęło takie założenie, musiałoby się przyjąć jako wniosek, że aspekt etyczny nie ma nic wspólnego na przykład z aspektem antropologicznym czy biomedycznym. Problem jest bardziej złożony, ponieważ aspekt etyczny /wymiar etyczny ludzkiego postępowania/ przenika wewnętrznie całą rzeczywistość ludzkiego działania i wyraża relację transcendentną tegoż działania do jego prawdy normatywnej, będącej zarazem najgłębszą prawdą ludzkiego istnienia.

Może dziwić umieszczenie takiego tematu w cyklu konferencji pod ogólnym tytułem mówiącym o „przemocy”. Jeżeli w niniejszym temacie należy uwzględnić odniesienie do przemocy, to dlatego, że wiąże się ono z logiką antykoncepcji, która jest zaprzeczeniem miłości i odpowiedzialnego rodzicielstwa. Natomiast naturalna regulacja poczęć jest jedyną formą postępowania, która chroni przed przemocą człowieka przychodzącego na świat, jak też - trzeba pamiętać - eliminuje element siły z kontekstu wzajemnego odniesienia męża i żony; bowiem i w tej relacji może się pojawić element siły, to jest subtelnie zakamuflowanej przemocy, kiedy małżonkowie redukują swój wzajemny stosunek do techniki wzajemnego „zaspokojenia popędu”, co ma miejsce przy antykoncepcji. Antykoncepcja ujawnia istnienie w osobie ludzkiej brak podstawowej sprawności samo -władania w wolności, czyli demaskuje taką sytuację moralną, kiedy człowiek nie działa w pełni jako osoba a jedynie jako osobnik rozporządzający pewną energią biopsychiczną, nad którą właśnie nie panuje, ponieważ pozwolił na to, by stać się jej niewolnikiem. Ta subtelna forma przemocy wprowadza w środowisko prokreacyjne element siły, niemal niedostrzegalnej, ale realnej, która fałszuje postawę małżonków zaszczepiając w niej duchowy gest odrzucenia nowego życia. Jest to gest przenikający całą ich świadomość i psychikę, zatruwający ich osobowość /podmiotowość/ małżeńską elementem lęku, niechęci, wrogości, w końcu fizycznej agresji wobec życia, które może się pojawić pomimo ich zabiegów wykluczających płodność. Patrząc głębiej jest to gest wrogości wobec własnej płodności, stanowiącej integralny składnik tożsamości antropologicznej i małżeńskiej.


Ta więc negacja własnej płodności i płodnego charakteru miłości małżeńskiej nieuchronnie owocuje agresją wobec dziecka przychodzącego na świat, ponieważ w sposób podstawowy jest agresją wobec tajemnicy płodności ukrytej w komunijnej jedności małżeństwa. Wziąwszy pod uwagę fakt, że człowiek jako osoba a zwłaszcza małżeństwo jako przymierze sakramentalne, jest symbolem wskazującym na swój Początek, którym jest tajemnica Stworzenia, trzeba powiedzieć, że agresja wyrażająca się w antykoncepcji, zwraca się ostatecznie przeciw Bogu jako Stwórcy i Ojcu. Człowiek jest nie tylko jednością bytową, ale także jednością sensu: dlatego człowiek sobą mówi o Bogu i objawia Go, lub sobą, to jest swoim postępowaniem dotykającym jego tożsamości osobowej, odrzuca Boga. Opiera się to na założeniach antropologii biblijnej, według której człowiek jest - jako obraz Boży - pierwszą mową Bożą zwróconą do samego człowieka i dlatego sam człowiek jest pierwszym słowem, którym wyraża /wypowiada/ swój stosunek do Boga: jest to albo stosunek posłuszeństwa i oddania w miłości, albo stosunek niewiary i odrzucenia Boga /przez odrzucenie Jego darów/.


Nie tylko więc biologia płodności, ale cała rzeczywistość moralna i duchowa kształtowana przez mężczyznę i kobietę w ich wzajemnym odniesieniu, buduje integralne środowisko prokreacyjne, które powinno mieć charakter ludzki, życzliwy, otwarty dla życia, wyrażający bezwarunkowe przygarnięcie nowego człowieka stwarzanego przez Boga. Skoro więc małżonkowie sami są tym środowiskiem, to niszcząc je w jakikolwiek sposób nie tylko stają się wrogami własnych dzieci, ale także niszczą siebie samych. Niszczą siebie, niszcząc swoją płodność, która jest ich bogactwem i powołaniem. Jest to głęboki problem antropologiczny, etyczny i ekologiczny. Z punktu widzenia ekologii prokreacji należy podkreślić głęboką wartość przemyśleń prof. Włodzimierza Fijałkowskiego, który koryguje różne nieścisłości i stereotypy nagromadzone wokół problematyki naturalnej regulacji poczęć.[1]. Z wszystkich analiz prof. Fijałkowskiego wynika, że jedynie wierność prawu miłości i życia, jakie wpisane jest w osobową strukturę małżeństwa, chroni środowisko prokreacyjne przed wtargnięciem elementu przemocy i agresji. Te ostatnie cechy są natomiast nieodłączne od antykoncepcji i technik manipulowania płodnością.


Zakładając już znajomość zasad ekologicznej prokreacji, chcemy się zająć ściśle etycznym aspektem problemu wskazanego w tytule wykładu. W jaki sposób aspekt etyczny tkwi wewnętrznie w ontycznym wymiarze ludzkiego działania, można pokazać na jakimkolwiek przykładzie wziętym z życia. Oto Kain zabija Abla. Grzech tego zabójstwa nie wynika stąd, że Kain otrzymał szczegółowy nakaz: „nie wolno ci zabijać Abla”. Bo w takim razie mógłby na przykład zabić kogoś innego i wtedy nie byłoby grzechu: bo przecież Abla nie zabił. Może więc musiałoby być wydane przykazanie szczegółowe w stosunku do wszystkich poszczególnych ludzi, jacy kiedykolwiek mieliby istnieć na ziemi? Byłoby więc tyle przykazań, ile ludzi. Jakiż to absurd! Idąc dalej tym samym torem myśli, musiałoby się przyjąć, że musiałoby być tyle szczegółowych przykazań, względnie zakazów, ile istnieje konkretnych możliwości popełniania zła. Na przykład: Nie wolno ci palić papierosów, zażywać narkotyków, przyjmować tabletek dopingowych, brać łapówek, produkować bomb atomowych, przedawkowywać morfiny osobom ciężko chorym, handlować ludzkimi narządami, produkować kosmetyków z pomordowanych płodów, podpalać lasów i pól, podkładać bomb pod szkoły i szpitale itd. Czy ktoś byłby w stanie wyliczyć wszelkie możliwe grzechy, gdyby nawet pisał na komputerze do końca świata?




 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

www.sklep.npr.pl

 Nowa Sztuka NPR

 Zeszyt

 Sztuka popor

 Warto karmic piersia

Nowa karta - pobierz

 Karta obserwacji

Nasze propozycje

 Dobra nowina
© 2017 Naturalne planowanie rodziny :: Joomla! jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.