Pomimo chwil i pięknych, i trudnych,
jakie przeżywamy na co dzień, nasza miłość nie uległa
zszarzeniu, nijakości, zużyciu. To niezwykłe Źródło czyni
naszą miłość zawsze młodą i twórczą. Nigdy nie
powiedziałabym, że miłość oparta na prawach natury (których
przecież Bóg jest stwórcą) i zasadach moralnych, o
których mówi Kościół, jest trudna czy wręcz
niemożliwa.
Są pewne sprawy, które człowiek
chciałby zachować tylko dla siebie, bo wydaje się, że głośno
wypowiedziane ulegną jakiemuś niezrozumieniu, zbanalizowaniu. Tak
jest z całą niezwykle bogatą dziedziną wspólnego życia
małżonków. Nie lubię zbyt wiele mówić o sobie czy o
moim małżeństwie, ale usłyszałam o niedawnej fali krytyki
związanej z wypowiedzią Ojca Świętego na temat encykliki "Humanae
vitae". Padały głosy, że zasady moralne dotyczące
przekazywania życia są niemożliwe do zrealizowania, a przynajmniej
niezwykle trudne, że są narzucane przez Kościół.
Te
wypowiedzi zmobilizowały mnie do zabrania głosu na ten temat. Nie
jestem ani naukowcem, ani teologiem, ani lekarzem. Jestem żoną i
matką czworga dzieci. Chcę zaświadczyć na podstawie mojego
dwudziestoletniego "stażu" małżeńskiego, że zasady, o
których mówił Papież, są zawarte jakby wewnątrz
prawdziwej miłości małżeńskiej. Kościół ich nie
wymyślił, tylko pomaga nam je odczytać. Jeśli ktoś ich nie
respektuje, to po prostu nie kocha, tylko egoistycznie wykorzystuje
drugą osobę i nie szanuje samego siebie.
Mówimy, że
podczas zawierania sakramentu małżeństwa małżonkowie sami go
sobie udzielają, a Bóg błogosławi ich związek, i to jest
prawda, ale w głębi serca jestem również przekonana o tym,
że mój mąż jest darem od Boga dla mnie, wielką Bożą
miłością, która pewnego pięknego, majowego dnia w cieniu
krzyża przy ulicy Gwiaździstej na Żoliborzu niespodziewanie
stanęła na mojej drodze i zupełnie zmieniła moje "plany",
moje dotychczasowe życie. Od tego dnia minęło już ponad
dwadzieścia lat i wciąż zdumiewa mnie ten niezwykły dar i to
nieustannie przez niego pulsujące źródło miłości i
życia.Pomimo chwil i pięknych, i trudnych, jakie przeżywamy na
co dzień, nasza miłość nie uległa zszarzeniu, nijakości,
zużyciu. To niezwykłe Źródło czyni naszą miłość zawsze
młodą i twórczą. Nigdy nie powiedziałabym, że miłość
oparta na prawach natury (których przecież Bóg jest
stwórcą) i zasadach moralnych, o których mówi
Kościół, jest trudna czy wręcz niemożliwa. Miłość jest
twórcza i poszukująca, zdolna do największych ofiar dla
ukochanego męża czy dzieci, kieruje się prawdziwym dobrem drugiej
osoby, nie zlicza wyrzeczeń i trudów. Zasady te pomagają nie
zabłądzić, są drogowskazem i konieczne jest ich przekazywanie,
ponieważ we współczesnym świecie często głos prawdy jest
zagłuszany, człowiek zmanipulowany przez media tak naprawdę nigdy
może się nie dowiedzieć, co to znaczy kochać i być kochanym.
Można tego nigdy nie doświadczyć! Trzeba kiedyś od kogoś mądrego
usłyszeć prawdę o godności życia małżeńskiego, żeby relacje
między kobietą i mężczyzną nie stały się straszliwą groteską.
Współczesny świat nie wierzy już, że głęboka miłość
jest możliwa. Rezygnuje z niej i łapczywie chwyta jej namiastkę -
przyjemność, i dziwi się, że tak szybko mija...
Miałam
wielkie szczęście w życiu, ponieważ w czasie studiów
zetknęłam się z osobami, które potrafiły pięknie mówić
o prawdziwej miłości i rzetelnie, fachowo nauczyć nas, młodych,
metod naturalnego planowania rodziny. Byli to dr Włodzimierz
Fijałkowski i dr Jolanta Massalska. Dzisiaj nauka posunęła się
naprzód. Metody naturalnego rozpoznawania płodności są
świetnie opracowane, jest ich kilka, więc można wybrać tę dla
kogoś najodpowiedniejszą, trzeba tylko chcieć z nich korzystać,
zdecydować się na miłość prawdziwą, która wymaga od
siebie.To nieprawda, że stosując je, małżonkowie mają mało
czasu na intymną bliskość, nie tylko o to chodzi.Okresy
wstrzemięźliwości pogłębiają więź między małżonkami.
Element tęsknoty i pewnego niespełnienia wypróbowuje miłość
i pogłębia ją. Jasno ukazuje i uczy, że miłość ma przede
wszystkim charakter duchowy, który wyraża się w małżeństwie
również przez zjednoczenie fizyczne. Miłość nie jest czymś
statycznym. Wymaga pogłębiania, poszukiwania wciąż głębszej
jedności na poziomie duchowym, która prowadzi nas do
zakochania się w Źródle. "Szukałam umiłowanego mej
duszy, szukałam go, lecz nie znalazłam. Wstanę, po mieście
chodzić będę, wśród ulic i placów, szukać będę
ukochanego mej duszy" (Pnp 3, 1-2).
"Humanae vitae"
mówi o cechach miłości małżeńskiej, która jest:
ludzka - duchowa i zarazem zmysłowa, ciało i dusza stanowią
jedność, pełna - bez podziałów i rozliczeń, wierna i
wyłączna oraz płodna. To są nie tylko cechy, ale po prostu
warunki prawdziwej miłości! Ona może się rozwijać, jeśli oparta
jest na głębokim zaufaniu, poczuciu bezpieczeństwa, całkowitości
daru. "Mój miły jest mój, a ja jestem jego"
(Pnp 2, 16). Wtedy pragnie obdarzać, rozszerzać się (to wskazuje
na jej Dawcę), jest płodna. Nie wyobrażam sobie, żeby mój
mąż kochał mnie, odrzucając moją płodność, np. przez
stosowanie antykoncepcji. Wiem, że to byłoby zafałszowanie naszych
relacji. Czułabym się przedmiotem.Nasze dzieci są dla nas
błogosławieństwem, cudownym darem. Gdy się poczęły, byliśmy
szczęśliwi, że możemy uczestniczyć w niezwykłym dziele
stworzenia człowieka z miłości. Nie przyszłoby nam wtedy do
głowy, że jest to dla nas niewygodne, kłopotliwe czy niepotrzebne.
Nie ustalaliśmy na początku naszej wspólnej drogi
przewidywanej liczby dzieci - każde z osobna było oczekiwane i
muszę powiedzieć, że dzięki świadomości funkcjonowania mojego
organizmu wiedzieliśmy, którego dnia zaistniało na tym
świecie. Uważam, że cudownie jest wiedzieć, kiedy zaczyna się
życie dziecka i móc towarzyszyć mu świadomie modlitwą i
miłością od początku. Myślę, że cały sens małżeńskiej
drogi polega na ciągłym otwieraniu się na wolę Bożą, używając
do tego celu rozumu, wolnej woli, całej swojej wrażliwości i
zdolności, którymi nas Pan obdarzył.
Wiem i widzę to
teraz wyraźnie, że Chrystus był w każdej chwili naszej wspólnej
drogi. Nigdy nas nie opuścił, zawsze był prawdziwym źródłem
naszego wspólnego życia. To On dawno temu postawił na mojej
i mojego męża drodze, jeszcze zanim spotkał nas ze sobą, ludzi,
którzy potrafili przekazać nam najważniejsze zasady
dotyczące miłości i życia. Ludzi, którym jesteśmy
wdzięczni i nigdy ich nie zapomnimy. A zasady te zawiera napisana w
1968 roku i do dziś niezwykle aktualna encyklika Papieża Pawła VI.
Elżbieta Marek
Źródło: "Nasz Dziennik" (dodatek "W rodzinie", 25.06.2008).
|