Strona główna arrow Czytelnia arrow Kwestie moralne arrow Bliskość cielesna w okresie wstrzemięźliwości seksualnej
Bliskość cielesna w okresie wstrzemięźliwości seksualnej PDF Drukuj Email
Spis treści
Bliskość cielesna w okresie wstrzemięźliwości seksualnej
Strona 2
Największa wartość - pełne współżycie seksualne

Nie tylko katoliccy małżonkowie mają poczucie, że dobrze przeżyty akt małżeński rodzi pokój w sercu i ożywia miłość. Daje znacznie głębsze poczucie jedności, wzajemnej wdzięczności i pełni zaspokojenia uczuciowego i seksualnego niż pieszczoty doprowadzające do orgazmu poza stosunkiem seksualnym. Wrażliwi małżonkowie, gdy porównują te dwa doświadczenia czują istotną różnicę. Pomimo często dobrej intencji podejmowania mocno pobudzających pieszczot (np. ulżenia mężowi nie umiejącemu poradzić sobie ze swoją seksualnością) pojawia się podczas tych czynności jakieś zafałszowanie relacji miłosnej między mężem a żoną. Kobieta może poczuć się wystarczająco zaspokojona poprzez same pieszczoty (mogą one zaspokoić jej potrzeby do tego stopnia, że nie będzie oczekiwała współżycia seksualnego), ale też może bardzo boleśnie odczuć fałszywą nutę używania jej przez mężczyznę. Czuje się wtedy samotna i oddalona. Mężczyzna ma znowu większą świadomość, że tylko w pełnym zbliżeniu, wnikając w żonę czuje się na swoim miejscu - spełniony, szczęśliwy, dowartościowany, obdarowany. Pieszczoty bez współżycia seksualnego nie są dla niego wystarczające. Dlatego w okresie wstrzemięźliwości mężczyzna będzie zawsze chciał tylko jednego - jak najszybciej podjąć współżycie seksualne. Gdy kobieta wytwarza niezrozumiały dla niego dystans i nie pozwala zbliżyć się do swego ciała może czuć się samotny i upokorzony.


Delikatni, czuli względem siebie małżonkowie pieszcząc się w okresie płodnym przeżywają miłość, bliskość, wdzięczność, podarowanie sobie intymnych chwil. Mają przy tym uczucie bliskości duchowej. Co jakiś czas może się tak zdarzyć, że w wyniku swojej słabości przesadzą z pieszczotami i się nadmiernie rozbudzą, doprowadzając się do orgazmu. Takich przejawów bliskości fizycznej nie można traktować jako małżeńskiej masturbacji i dopatrywać się w nich zaraz grzechu. Nie zawsze jednak mamy do czynienia z opisaną wrażliwością. W wyniku zbyt częstego doprowadzania się do orgazmu poza stosunkiem seksualnym pojawia się u małżonków, w jakiejś perspektywie czasu, coraz większa niemożność panowania nad własnymi popędami, zanika zdolność do samokontroli . Otwiera się droga do szukania zaspokojenia seksualnego kiedy się tylko chce. Przymus zaspokojenia seksualnego sprawia, że coraz łatwiej jest się wzajemnie wykorzystywać, uprzedmiotawiać i to pod pretekstem miłości. Idąc w tym kierunku można nie zauważyć regresji seksualności cofania się relacji miłosnej, jej zaniku na korzyść płytkiego zaspokojenia seksualnego. Kontakt między małżonkami traci głębię (nie tylko w przenośni) i zatrzymuje się na powierzchni ich ciał. Posuwa się biologizacja aktu małżeńskiego.

Gorzkim owocem takiego zachowania są potem zranienia, najczęściej kobiet, które mówią z goryczą, że świadczą mężczyźnie jedynie "usługi seksualne". Kobiety te bardzo dobrze czują, że dla mężczyzny seks z nimi stał się tanim towarem niewypływającym z prawdziwej miłości do nich. Małżonkowie pomimo, że fizycznie zostali zaspokojeni pozostają wobec siebie samotni, może nawet obojętni dla siebie, skoncentrowani na sobie, i tym samym oddaleni od siebie. Takie zachowania nie przyczyniają się do pogłębienia i uduchowienia miłości małżeńskiej, umacniają egoizm małżonków, a zarazem osłabiają więź między nimi.

Nauka Kościoła nie bez powodu zwraca uwagę, że podejmowanie intensywnych, rozbudzających pieszczot bez zamiaru pełnego współżycia seksualnego wprowadza nieład moralny w życie małżonków. Dlatego małżonkowie powinni intensywnie się rozbudzać tylko wtedy, gdy planują zakończyć takie pieszczoty pełnym aktem małżeńskim. W takim współżyciu seksualnym zawiera się plan Boży wobec małżeństwa. Należy starać się go jak najlepiej wypełnić, ale też i pamiętać, że tylko nielicznym małżeństwom udaje się szybko uporządkować sferę seksualną. Większość ludzi potrzebuje czasu, pracy nad sobą i Bożej łaski, aby osiągnąć dojrzałość w tej ważnej dziedzinie życia. Nie wszystkie zachowania seksualne są związane ze świadomymi i dobrowolnymi wyborami. Wielu ludzi przeżywa swoisty przymus wyładowania napięcia seksualnego, od którego nie umieją się uwolnić. Nie są w stanie wytrwać w decyzji zaprzestania czynów, które sami uznają za złe. Problem ten dostrzega Magisterium Kościoła, które głosi, że "ze względu na rodzaj i przyczyny grzechów natury seksualnej, łatwiej się zdarza, iż nie występuje w nich w pełni wolne przyzwolenie. Wskutek tego wymaga się tu roztropności i ostrożności w wydawaniu jakiegokolwiek sądu o odpowiedzialności człowieka".

Naturalna dynamika przyjemności seksualnej

Małżonkowie, którzy razem z sobą przebywają nawet jeżeli nie chcą doprowadzić się do pobudzenia niemożliwego do opanowania, to jednak mimowolnie ulegają wzrastającemu rozbudzeniu. Wraz ze wzrostem napięcia seksualnego pragnienie zaspokojenia seksualnego jest coraz większe. Dynamika seksualności rządzi się swoimi prawami, które są wpisane w naturę ludzką. Rozbudzane zmysły nie uspokajają się automatycznie gdy pobudzające bodźce przestaną działać albo gdy człowiek postanowi zatrzymać proces rozbudzania. "Reakcja zmysłowości zwykle w swojej (tj. zmysłowej) sferze psychiki niejako przebrzmiewa do końca, nawet chociaż w sferze woli spotyka się z wyraźną opozycją. Nikt zaś nie może żądać od siebie ani tego, by reakcje zmysłowości w nim się nie pojawiały, ani też tego, by ustępowały one natychmiast, skoro tylko wola nie pozwoli czy nawet wyraźnie opowie się "przeciw". (...) Czymś innym jest "nie chcieć", a czym innym "nie czuć", "nie doznawać"". Dlatego w wielu przypadkach małżonkowie, odkładając na później zbliżenie seksualne, będą czuli wzbierający w nich napór zmysłowości. Będą coraz bardziej tęsknili za sobą i coraz wyraźniej pragnęli współżycia seksualnego. Bez względu na to czy będą chcieli rozładowania napięcia seksualnego czy też nie, gdy do współżycia zawczasu nie dojdzie, ich organizm może go bardzo potrzebować. Rozładowanie napięcia seksualnego nie obciążone żadną winą moralną dokonuje się zazwyczaj podczas polucji nocnej, w czasie snu. Może jednak także następować na jawie, w stanie półsnu. Gdy małżonkowie śpią razem takie wyładowania będą wzmocnione wzajemną bliskością cielesną.

Wezwania moralne wobec małżonków

Małżonkowie, którzy żyją w jednym mieszkaniu, dzielą wspólne łoże zawsze będą balansować między bliskością a oddaleniem. Trudności związane z opanowaniem popędu seksualnego pojawiają się przecież często w łożu małżeńskim i znikają najczęściej dopiero wtedy, gdy już doświadczeni w sztuce miłosnej małżonkowie nabędą zdolności powstrzymywania się od naporu impulsów seksualnych. Jedni małżonkowie przezwyciężą te trudności wraz z osiągnięciem dojrzałości psychoseksualnej, inni dopiero wtedy, gdy z czasem wyciszą się w sferze seksualnej. Nie bez znaczenia jest poznanie głębokiego doświadczenia jedności w akcie małżeńskim i w imię pogłębiania tego doświadczenia dążenie do oczyszczenia w pełni, nawet z najmniejszej niedoskonałości, swojego pożycia seksualnego. Takie dążenia pojawiają się jednak dopiero na pewnym etapie rozwoju.


Szybki wzrost napięcia seksualnego i rozbudzenie zakończone orgazmem może pojawić się spontanicznie w czasie zalotów, okazywania sobie znaków czułości. Nawet gdy wola trwania w dobru jest stała, małżonkowie zbliżając się do siebie nie są w stanie przewidzieć jak bardzo się pobudzą, czy będą umieli przerwać niewinnie zapowiadające się czułości i pieszczoty. Czasami szybkość wzbierania fali rozbudzanych zmysłów zaskoczy ich i nagle ogarnie. Niektóre osoby są z natury tak wrażliwe na punkcie seksualnym, że wystarczy im nawet mała pieszczota, aby nie były w stanie opanować narastającego podniecenia. U osób szczególnie uwrażliwionych pod względem seksualnym podniecenie prowadzące szybko do orgazmu może się pojawić nawet przy podejmowaniu czynności wydawałoby się niewinnych (rozmowa, obserwacja kąpiącego się współmałżonka, jego spojrzenie, gest, dotyk jego ciała). Takie całkiem naturalne reakcje się zdarzają i jeżeli pojawiły się bez jakiegoś zaplanowanego dążenia do ich wywołania nie można zaraz doszukiwać się w nich grzechu i obciążać winą moralną. W ogóle tego typu problemów nie wolno traktować rygorystycznie. Nie można surowo osądzać takich chwil zapomnienia, nieopanowania namiętności wynikłej z braku czujności przy okazywaniu sobie czułości. Obraźliwe jest nazywanie pieszczot, nawet przesadnych, "wspólnym onanizowaniem się" lub jeszcze bardziej dobitnie "masturbacją we dwoje". Poprzez takie słowa degraduje się bardzo bogactwo psychicznej i duchowej więzi małżeńskiej. Relację między małżonkami opisana jest jednowymiarowym językiem, który pozbawia ją siły przywiązania, szczerości uczucia, wzajemnej troski, a słabość małżonków w trudnej sztuce wychowania swojej seksualności interpretuje się jedynie jako wyrachowane świadczenie sobie usług seksualnych.


Zanim małżonkowie osiągną ideał stoją przed zadaniem poznania siebie wzajemnie, swoich zachowań w różnych intymnych sytuacjach. Niekiedy trzeba lat, aby dobrze poznać wzajemne reakcje i wypracować umacniające miłość sposoby komunikacji. Ważne jest, aby małżonkowie ustalili wspólnie granicę, której nie chcą przekraczać, podjęli szczerą decyzję trzymania się swoich postanowień, motywowali się do unikania, w miarę możliwości, sytuacji nadmiernie ich rozbudzających. Wymaga to wytężonej pracy nad samoopanowaniem. W sferze seksualnej nic nie jest ustalone raz na zawsze. Podejmując pieszczoty, ale w taki sposób, aby nie doprowadzić się wzajemnie do orgazmu, trzeba nieustannie zachowywać czujność, ponieważ pod wpływem pragnienia przyjemności bardzo łatwo przesuwać ustalone wcześniej granice intymności. Gdy się je za bardzo rozszerzy trzeba spokojnie rozmawiać i wrócić do wcześniejszych postanowień. W ich zachowaniu pomóc może wspólna modlitwa, która porządkuje sferę seksualną i stanowi nieocenioną pomoc w osiągnięciu wewnętrznej dyscypliny w okresie wstrzemięźliwości. Jednocześnie podsyca głębokie poczucie duchowej jedności i bliskości.


Potrzeba pieszczot i reakcja na nie, sposób odbierania bodźców seksualnych, jest sprawą bardzo zindywidualizowaną. Nie da się wskazać konkretnie, jakich pieszczot mają małżonkowie unikać, a jakie mogą podjąć. Nie można stworzyć "katalogu pieszczot dozwolonych". Im bardziej intymny sposób pieszczot małżonkowie podejmują, tym bardziej powinni uwzględniać wzajemne reakcje i oczekiwania. Istotne jest, aby to sami małżonkowie we wzajemnym dialogu odkryli własną linię napięcia między takimi formami bliskości, które będą wspierały ich miłość, ale ich nie będą za bardzo rozbudzały i takim sposobem oddalenia, który pomoże im wytrwać bez rozbudzenia, ale nie zabije czułości i poczucia emocjonalnej i cielesnej bliskości. Dla jednych czułe przylgnięcie do siebie czy namiętny pocałunek spowoduje rozbudzenie seksualne, które po chwili trudno będzie opanować. Inni, powoli osiągający stan rozbudzenia, będą mogli sobie pozwolić na dużo śmielsze gesty. Dla jednej osoby podejmowanie pieszczot będzie miało duże znaczenie, dla drugiej ich brak nie będzie szczególnie dokuczliwy. Dlatego ustalenia tego typu należą do samych małżonków i nie mogą być odgórnie znormalizowane. Są one kwestią wewnętrznej ich uczciwości wobec samych siebie, wcześniej podjętej decyzji nie przekraczania ustalonych granic, ich świadomego aktu woli, aby sfera seksualna była przed Bogiem uporządkowana, czysta i święta.

o. Ksawery Knotz OFMCap



 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

www.sklep.npr.pl

 Zeszyt

 Nowa Sztuka NPR

Nowa karta - pobierz

 Karta obserwacji

Nasze propozycje

 Warto karmic piersia

 Dobra nowina
© 2012 Naturalne planowanie rodziny :: Joomla! jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.